Martin Seligman już na samym początku książki przekonuje nas, że pozytywne emocje potrafią zdziałać cuda i naprawdę poprawić jakość (a nawet długość!) naszego życia. I nie są to tylko psychologiczne domysły, ale fakty. Coraz więcej mówi się o chorobach psychosomatycznych, czyli takich które wywołane są stanami emocjonalnymi, np. choroba wrzodowa lub chociażby zwykły ból głowy. Ciało nie jest już oderwane od ducha, ale ściśle z nim związane.
Martin Seligman trafnie zauważył, że psychiatria i psychologia od zarania zajmowała się przede wszystkim leczeniem zaburzeń psychicznych i zwalczaniu negatywnych stanów emocjonalnych; dążyła do tego, aby człowiek nie czuł się nieszczęśliwy - nie dbając o zwiększenie pozytywnych doznań lub wykorzystanie swoich atutów. A przecież w życiu nie chodzi tylko o to, aby przeżyć je bez negatywnych emocji.
Czym jest szczęście? Na pewno nie hedonistycznym odczuwaniem przyjemności, mówi autor książki. Ona bardzo szybko przestaje dawać nam satysfakcje. Większość osób zapytanych o to, czy chcieliby być podłączeni do hipotetycznej "maszyny doznań", która dawałaby im tylko pozytywne emocje, stanowczo odmówiło. To pokazuje, że chcemy, aby nasze szczęście było zasłużone Zatem szczęście to pozytywne wykorzystanie naszych zalet, robienie tego, w czym jesteśmy dobrzy.
Jak się okazuje, odczuwanie przyjemności przez drogę na skróty (jedzenie czekolady, picie alkoholu, uprawianie seksu) daje o wiele mniej szczęścia niż pomaganie innym. Nawet najmniejszy gest życzliwości (np. pomoc sąsiadce przy przekopaniu ogródka) może dać nam radość i kopa do działania!
Źródło
Prawdziwe szczęście - Martin E.P. Seligman
Wydawnictwo: Media Rodzina

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz